Podczas gdy poprzednie ekspansje Final Fantasy XIV zmagały się z szeroko pojętymi koncepcjami korupcji, religii i imperializmu, ścieżka, którą kroczysz w Shadowbringers, jest wyraźnie osobistą sprawą. Centralna zarozumiałość to walka dobra ze złem i między podwójnymi koncepcjami Światła i Ciemności, ale w istocie jest to opowieść o bohaterze, który został dryfujący i musi pogodzić się ze swoją tożsamością obok długoletnich towarzyszy przeciwko tło umierającego świata. To nawiązuje do tego rodzaju traktowania postaci, w którym gry MMO Final Fantasy nie są dumne od dziesięcioleci, ale nawet przy znanym temacie podróż tutaj wygląda wyraźnie na przyszłość. Dla wielu fanów pytanie brzmiało, czy trwałość gry po Stormblood będzie trwała. Kiedy rzucisz kredyty na Shadowbringers, trudno będzie wyobrazić sobie świat, w którym odpowiedź na to jest czymś innym niż głośne „tak”.

Nosiciele Cienia opierają się na objawieniu. Zadania pomiędzy Stormblood i nową zawartością świetnie spisują się, tworząc fundament narracji, pełen interdyscyplinarnej polityki, intryg i mrocznych postaci, ciągnących za sznurki z ukrytymi konsekwencjami. Jednak wraz z otwarciem nowej ekspansji, to szczególne gniazdo żmij jest wyprowadzane w drodze wymuszonej wyprawy przez czas i przestrzeń. To, co zaczyna się jako zadanie ratowania twoich przyjaciół, zmienia życie; jesteś w centrum konfliktu między światłem a ciemnością, który uderza w sedno mitycznych bohaterów, które gra zbudowała wokół twojej postaci od czasu Odrodzenia Krainy.

Jako Wojownik Światła rzucasz raczej bezceremonialnie w sferę Norvrandt: świat spustoszony przez ten sam element, który rycersko broniłeś przez całe życie. Jak każdy niegdysiejszy bohater, który stoi przed nieznanym, początkowo twoim zadaniem jest poszukiwanie pewnej jasności i sposobu na uratowanie przyjaciół przed wiecznym snem. Wkrótce staje się jasne, że twoje imponujące czyny w Eorzei nie mają tu prawie nic wspólnego. Nikt nie wie o twoich wcześniejszych osiągnięciach, jest wyraźna nieufność ze strony mieszkańców, a twój zwykły urok niewerbalny nie prowadzi do nikąd.

Kopacz polega na tym, że każda wzmianka o Światłości uczyni z ciebie wroga publicznego numer jeden; szaleje przez ziemię i porzuca śmierć i zniszczenie. Jesteś nieporuszony i równie dobry jak nieznany świat, w którym twoje wartości i przekonania mogą cię zabić. Rozpoczęcie nowej ekspansji MMORPG może często oznaczać wślizgnięcie się do pary zużytych butów, które przetrwały próbę czasu; istnieje pewne poczucie bezpieczeństwa ze względu na ustalony status Wybrańca. Wraz z początkiem historii, Shadowbringers podchodzi zdecydowanie niewygodnie, wykonując narracyjny odpowiednik zabrania butów z nóg i zmuszenia kogoś do pobicia ich nimi. Rozwiązanie, które oferuje w pierwszych minutach, jest proste: odłóż na bok wszystko, co wiesz i zostań Wojownikiem Ciemności.

W praktyce jest to trudniejsze niż się wydaje. Norvrandt jest domem dla wszelkiego rodzaju niebezpieczeństw, a najbardziej podstępne nie są te, które przychodzą do ciebie z ostrymi zębami i ostrzejszymi pazurami. Jest w nim kipiący podstęp, który przenika wszystko, tak piękny jak bujne lasy i szerokie, otwarte pola tego królestwa. Te uczucia są odczuwalne podczas projektowania nowych lokacji i lochów Widzących Cieni: rozpustnych Eulmoreów, w których bogaci świadomie ignorują cierpienia innych, zwodniczo groźnych zamieszek fae i fantazji Il Mheg oraz apokaliptycznych pustkowi czasów dawno zniszczonych przez Światło, żeby wymienić tylko kilka. Każde nowe środowisko jest w jakiś sposób gwałtownie przekręcone, czy to obecność potwornych wrogów, czy okrutne sposoby, które jego mieszkańcy wybrali na życie.

Główne questy fabularne promują cię z miejsca na miejsce na przyzwoitym klipie, chociaż poświęcasz wystarczająco dużo czasu na przeżywanie okropności, które Światło wywołało w królestwie. Konieczność powrotu do tego, co wydaje się być odpowiednikiem Szkoły Bohaterów, zapewnia ci chwilę wytchnienia; jasne jest, że ekspansja nie będzie żyła i umrze tylko na ramionach Wojownika Ciemności, a duża część narracji jest poświęcona na rozwijanie popularnych postaci wspierających z kanonu Final Fantasy XIV. Nie jesteś jedyną osobą, która musiała dokonać pewnych trudnych zmian, a Shadowbringers nie unikają trudnych pytań o poświęcenie, honor i obowiązek (lub ich ostrzejsze odpowiedzi).

Lochy i próby są doskonałym sposobem dla Shadowbringerów, aby wbić te punkty do domu i poradzić sobie z ważnymi bitami narracyjnymi. To zasługa zespołu deweloperskiego, że lochy są czymś więcej niż tylko sposobem na zajęcie się lub zapewnienie wystarczającej ilości doświadczenia, aby przejść do następnej wielkiej rzeczy na świecie. Funkcjonują jak małe kieszonki wglądu w gnijący stan Norvrandt, wraz z bronującymi bossami i rozpadającymi się ruinami. Te lochy widzą, jak ścigasz się przez zamki walcząc z serafinami i zanurzając się w królestwa fae, dokonując rozpaczliwych paktów, by zabezpieczyć swoją przyszłość. A wszystko to rozgrywa się na wyraźnie operowej ścieżce dźwiękowej, która mocno opiera się na dramatycznych strunach i współczesnych fanaberiach wokalnych, tworząc idealną atmosferę podkreślającą pilność misji twojej postaci. Każde nowe spotkanie tej mody doprowadza Wojownika Ciemności do celu, jakim jest przywrócenie równowagi światu, bez względu na to, czy chodzi o miecz przez serce przyjaciela, który teraz został skręcony przez Światło, czy też odkrywa pochodzenie i pierwotne motywacje tego konfliktu. Lochy zawsze były częścią wymagań głównego wątku w Final Fantasy XIV, ale tutaj czują się równie ważne dla radości i zrozumienia opowieści, jak robią to nowe zadania.

Zadania stawiają Cię bezpośrednio w roli tych wspierających bohaterów, a gra w nich jest zarówno mile widzianą zmianą tempa, jak i szansą dla nowszych graczy na pogłębienie wiedzy na temat wiedzy o grze. Mając to na uwadze, nie wszystkie zadania są sobie równe, a niektóre mylące decyzje mechaniczne mogą być frustrujące. Na przykład koniec ekspansji wymaga od gracza ukończenia zadania maksymalnego poziomu, zanim podniesie poziom niższego poziomu, aby przejść do wielkiego finału. W innych przypadkach opcjonalne zadania, które mają wspólny wątek, czasami mogą być rozłożone na różne lokalizacje na mapie i nie są oznakowane inaczej niż niepowiązane. Może to sprawić, że poczujesz się, jakbyś musiał przebijać się przez każdą przyziemną sprawę w nadziei znalezienia diamentu. Na szczęście te przypadki są nieliczne; podobnie jak jego poprzednik, Shadowbringers ożywia wiele humanizujących historii poprzez swoje poboczne zadania i udaje się sprawić, że zależy ci na codziennym życiu nowych postaci, które początkowo nie mają nic poza pogardą za to, co reprezentujesz.

Jednak nie chodzi tylko o wykorzystanie znanych czynników. Rozszerzenie wprowadza wiele nieznanych rozkoszy, w które wpadają zęby – system Trust jest prawdopodobnie najważniejszym dodatkiem do dostępności, który Final Fantasy XIV widział od czasu swojego odrodzenia. Pozwala graczom zabrać ze sobą w pełni uformowaną drużynę NPCów z głównych questów fabularnych do lochów, eliminując potrzebę czekania 20 minut w kolejce, jeśli próbujesz przejść przez matchmaking. Jest to idealne rozwiązanie dla graczy, którzy nie chcą bawić się z nieznajomymi i dbają o to, by nikt nie był zwolniony z postępu w fabule tylko dlatego, że być może będą musieli czekać zbyt dużo czasu na znalezienie potrzebnej imprezy. NPC są wybierani z puli znajomych twarzy Scions of the Seventh Dawn i kilku nowych, godnych uwagi znajomych, więc używanie ich w systemie Trust jest przyjemnym ukłonem w stronę wartości, którą narracja Shadowbringers umieszcza w przyjaźni i trzyma się razem oblicze przeciwności losu.

Jeśli chodzi o nowe klasy i wyścigi, serwery są obecnie pełne awatarów Viery i Hrothgara gotowych na przyjęcie świata. Podczas gdy nowe modele wyścigowe wyglądają tak spektakularnie w ruchu, jak można by się spodziewać, klasy Gunbreaker i Dancer są nadal relatywnie nieznane, że gracze zastanawiają się na tym wczesnym etapie cyklu życia Shadowbringers. Gunbreaker to niezły cios jako zadanie o wysokim poziomie obrażeń, nadające się do roli poza czołgiem, która obraca się w toporach i świetnych słowach na rzecz nieco mniej tradycyjnego. Głównym celem Dancera, poza wyglądaniem absolutnie czarującego w walce, jest zapewnienie buffów dla członków drużyny, i wydaje się, że próbuje on wypełnić użyteczną rolę dystansową DPS, wcześniej zajmowaną przez Bardów, którzy teraz usunęli buffy dla całej drużyny.

Gunbreaker obecnie wydaje się trochę za bardzo podobny do tego, który pierwotnie miał być klasą DPS. Zadaje absurdalne obrażenia, udaje mu się przeciwstawić takim graczom jak Black Mage i Samurai. Wydaje się to nieco sprzeczne z filozofią tankowania w innych opcjach ról, gdzie tematyczny nacisk na przeżywalność i ochronę jest o wiele wyraźniejszy. W szczególności uzdrowiciele będą musieli przyzwyczaić się do zarządzania odnowieniami wokół Superbolide, jednej z kluczowych umiejętności Łamacza Broni, która zmniejsza ich HP do 1, jednocześnie zapobiegając dalszym śmiertelnym obrażeniom. Gra jako czołg posiadający broń jest nowatorska, ale trudna do opanowania, ponieważ wymaga podejścia o wyższym ryzyku, aby postawić swoje życie na linii dla członków drużyny, a także wymaga, aby osoby z tobą zaznajomione z nowymi sztuczkami.

Tancerz, mimo całej swojej urody, obecnie nie ma ognia w dziale uszkodzeń. Musisz zarządzać dwoma pozycjami specyficznymi dla klasy – krokiem technicznym i krokiem standardowym – każdy z własnym zestawem ruchów do opanowania. Masz również dostęp do pozycji zamkniętej, która pozwala wybrać partnera do tańca, aby skorzystać ze swoich buffów i umiejętności. Wyciągnięcie doskonałej wydajności polepszy ogólny DPS Tancerza, a kluczem do zadawania obrażeń są zgrabne kombinacje ruchów, które ostatecznie pozwolą ci uwolnić ataki AOE na niczego nie podejrzewających wrogów. Siła Tancerza przebija się przez długotrwałe spotkania, podczas których ich śmiertelny czakram kroi wrogów w kości, dając im szansę na wykorzystanie umiejętności z obu postaw, co daje znaczącą wygraną. Mając to na uwadze, utworzenie tych masakr baletowych wymaga czasu; bez wystarczającej przestrzeni oddechowej, aby wykonać rutynę, Dancer może czuć się trochę bardziej zdenerwowany niż flamenco, zwłaszcza w większości starszych treści gry, gdzie oddychanie czymś jest tak dobre, jak zabójczy cios.
Brak podpisu

Obie klasy mają wyraźną tożsamość, choć usprawnienie innych miejsc pracy trochę zawiodło wody w odniesieniu do istniejących klas korzystających z tego samego indywidualizmu. Kiedyś musiałeś podnosić zadania specjalnie dla wybranej pracy, aby nauczyć się nowych umiejętności. Teraz Shadowbringers zastąpili je questami do roli dla DPS, czołgów i uzdrowicieli, a te istnieją głównie po to, by zapewnić doświadczenie i rozwinąć ogólną narrację, a nie poprawić istniejące powinowactwo z wybranym zawodem twojej postaci. Podczas gdy niektóre zadania były bardziej zaangażowane niż inne (Stormblood wprowadził szczególnie szczerego samuraja), całkowite wyeliminowanie ich wydaje się marnotrawstwem. Działania ról również zostały uproszczone, a zmiany w tankowaniu i gojeniu w szczególności usuwają niektóre wzdęcia, ale także czynią je bardziej jednorodnymi. Chociaż ułatwia to nowym użytkownikom podłączanie się i odtwarzanie, wydaje się, że dzieje się to kosztem unikalnych tożsamości klasowych, które starannie rozbudowywali w przeszłości.

Niektóre z jego zmian w doświadczeniu gracza nadal powodują niewielki dyskomfort w tej fazie ząbkowania, ale Shadowbringers stanowi mocny argument dla siebie jako najbardziej wciągającą ekspansję gry. To nie tylko sama skala i siła narracyjnego tkania w dawnych latach wiedzy, bez obniżania cen doświadczenia dla nowych graczy, czy nieskazitelnie zaprojektowane walki z bossami, przepełnione spektakularną muzyką i tematycznymi akcentami. Jest to również wdrożenie systemu zaufania i szansa, by naprawdę poczuć wpływ decyzji Warrior of Light na poprzednie ekspansje poprzez poznawanie historii twoich towarzyszy. Opowieść, która zaczyna się od skupienia lasera na motywacjach i obawach twojej postaci, opowiada historię, która kończy się największym i najlepszym, co kiedykolwiek opowiedział Final Fantasy XIV. Odkupienie równych części, zemsta, okrucieństwo i bezczelny Elezen, Shadowbringers obiecuje mnóstwo piekła, gdy stawiasz pierwsze kroki w Norvrandt i zapewnia naprawdę spektakularne wykończenie, nawet jeśli trochę potknie się po drodze.

http://www.glus.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *